[sekundę...] 
feed

Jestem super

[28.04.12/18:21]
Jedynym sposobem na wyrwanie się z mojego rodzinnego miasta, były studia na jednej w liku renomowanych uczelni. Nie mogłam narzekać na sam klimat mojego miasteczka. Dużym jego minusem był brak miejsc pracy za poczciwe pieniądze. Nie chciałam powielać losu moich rodziców, którzy mimo wielu starań, nie należeli do ludzi zamożnych. Doceniałam to wszystko co dla mnie zrobili, jednak ja od życia oczekiwałam czegoś więcej. Dlatego postanowiłam, że w szkole średniej będzie się liczyć tylko nauka. Jeśli chciałam dostać się na dobra uczelnię, nie miałam wyjścia. Ostro przyłożyłam się do nauki języków. Moim celem było znać biegle co najmniej dwa na koniec szkoły.
Pierwszy cel osiągnęłam, dzięki temu zrealizowałam też drugi. A mianowicie dostałam się na architekturę. Przyjęła mnie jedna z najlepszych uczelni w kraju.
Przez te pięć lat tak mnie wyedukowali, że spodziewałam się bez problemu znaleźć dobrą pracę.
Zaraz po studiach trafiłam na staż do biura znanego architekta. Realizował on projekty nie tylko u nas w kraju, ale także za granicą. Wiedziałam, że ten staż będzie dla mnie dużym wyzwaniem i ogromną szansą na dobrą pracę. Z tego powodu nie przejęłam się aż tak bardzo wyzyskiem biednego stażysty. Wykonywałąm wszystkie polecenia z 100% zaangażowaniem. Musiałam pokazać się z jak najlepszej strony. Nawet nie myślałam o niskim wynagrodzeniu, które otrzymywałam za moja pracę. Czułam, że zostanie mi to w późniejszym terminie wynagrodzone. Po pół roku szef zaprosił mnie do siebie na rozmowę. Otrzymałam wtedy pierwsze poważne zadanie do wykonania. Wiązało się to z wyjazdem do Dover. Miałam tam odbyć spotkanie biznesowe z naszym potencjalnym klientem. To był też dla mnie sprawdzian ze znajomości języka. Nie powiem stres był ogromny. Spotęgowała go wiadomość, iż do Dover miałam popłynąć promem. Nie lubiłam takich wehikułów. Jednak gdy wsiadłam na powrotny prom z Dover, odczucia miałam całkiem inne. A to dlatego, że klient był zachwycony i nawet podpisał wstępną umowę. Jaka ja była szczęśliwa. Najcudowniejsze było to, że moje szczęście rozkwitło, kiedy dostałam umowę na czas nieokreślony od szefa. Takiego pracownika jak ja nie mógł nie docenić…


komentarze [0]

Cel mieszkanie

[19.02.12/18:47]
Własne mieszkanie to było moje podstawowe marzenie. Pewnie było to spowodowane tym , że całe życie mieszkałam z rodzicami u dziadków. Mieliśmy dwa malutkie pokoje do swoje dyspozycji. Jeden zajmowałam ja wraz z siostrą, za ściana mieszkali rodzice. Natomiast dziadkowie mieli trzeci pokój. Nikomu nie było łatwo. Wszyscy na kupie. Widziałam tylko, jak każdy dusił się w swoich czterech kątach. Jedynie latem mogliśmy posiedzieć w przydomowym ogródku. Wtedy każdy z nas korzystał z przestrzeni.
Najgorsze było to, że rodzice często kłócili się z dziadkami i to w sumie o banalne rzeczy. Mieli chyba sibie wzajemnie dosyć. Żadne z nich nie przypuszczało, że będą musieli ze sobą tak długo mieszkać.
Dlatego wtedy powiedziałam sobie, że muszę zrobic wszystko, aby nie skopiować drogi moich rodziców.
Zaraz po skończonych studiach, spakowałam walizki i wsiadłam na prom do Anglii.
Miałam jeden cel, a mianowicie zarobić na mieszkanie. Mogło być ciasne, ale własne.
Wiedziałam,że czeka mnie kilka ciężkich lat spędzonych poza domem. Jednak gdybym zdecydowała się zostać, chyba nie wytrzymałabym w takich warunkach mieszkaniowych. Potrzebowałam już własnego kąta. Pracując w Anglii, miałam duże szanse na spełnienie swojego marzenia. Była to kwestia sześciu, siedmiu lat. Uważam, że to i tak dobrze, bowiem w Polsce po 25 latach pracy, nie kupiłabym sobie mieszkania.
W Anglii jestem już pięć lat. Przez ten czas udało mi się odłożyć wystarczającą ilość pieniędzy, aby wpłacić ponad 2/3 wartości na moje przyszłe mieszkanko. Nie będzie to wielki apartament, zaledwie 40 m2, ale będzie tylko moje. Wyliczyłam, że muszę wrócić do Anglii, jeszcze tylko na rok, aby uzbierać na ostatnią wpłatę i na podstawowe urządzenie mojego lokum. Muszę przyznać, że powrotna podróż promem do Anglii, nie przebiegła w standardowej smutnej atmosferze, a to dlatego, że był to przed ostatni raz…


komentarze [0]

Archiwum

Cel mieszkanie [19.02.12/18:47] komentarze [0]